Pisze-Wiersze.pl Strona Główna Pisze-Wiersze.pl
Forum kazdego wierszoklety.

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat

Poprzedni temat «» Następny temat
Elegia
Autor Wiadomość
p^sonique 


Wiek: 22
Dołączyła: 02 Kwi 2007
Posty: 685
Skąd: xyz
Wysłany: 2007-09-12, 20:54   Elegia

Elegia – utwór liryczny o treści poważnej, refleksyjny, utrzymany w tonie smutnego rozpamiętywania, rozważania lub skargi, dotyczący spraw osobistych lub problemów egzystencjalnych (przemijanie, śmierć, miłość); wyróżniamy też elegie miłosne i patriotyczne. Należy do najbardziej charakterystycznych form liryki bezpośredniej.

W poezji starogreckiej, skąd wywodzi się ten gatunek, obowiązkowa była dla niego forma wierszowa dystychu elegijnego. Mistrzem elegii w poezji starorzymskiej był Owidiusz, po nim gatunek ten uprawiali z powodzeniem John Milton, Johann Wolfgang Goethe, Aleksander Puszkin, Rainer Maria Rilke.

W Polsce elegie pisali min. Jan Kochanowski, Franciszek Karpiński i Krzysztof Kamil Baczyński



Krzysztof Kamil Baczyński

Elegia o ... [chłopcu polskim]

Oddzielili cię, syneczku, od snów, co jak motyl drżą,
haftowali ci, syneczku, smutne oczy rudą krwią,
malowali krajobrazy w żółte ściegi pożóg,
wyszywali wisielcami drzew płynące morze.
Wyuczyli cię, syneczku, ziemi twej na pamięć,
gdyś jej ścieżki powycinał żelaznymi łzami.
Odchowali cię w ciemności, odkarmili bochnem trwóg,
przemierzyłeś po omacku najwstydliwsze z ludzkich dróg.
I wyszedłeś, jasny synku, z czarną bronią w noc,
i poczułeś, jak się jeży w dźwięku minut - zło.
Zanim padłeś, jeszcze ziemię przeżegnałeś ręką.
Czy to była kula, synku, czy to serce pękło?

20. III. 1944 r.




Elegia codzienna


Dzień jak popiół sypie w rozwiane włosy drzew,
latarnie dżwięcznie opadają w mdły asfalt,
w ciężkich, obrzękłych goryczą warstwach
godziny nakładają chomąta na wynędzniały gniew.
Każda szyba grozi zerwaniem wątłego dnia,
wystawami domy spływają obok spojrzenia.
Trzeba uważać:
czas się zbyt łatwo na przeszłość zamienia,
dzień topi się za każdym krokiem w szeleście - w bzach.
Blade przedmieście lęka się pąków chwil.
(Kto malował na płotach pejzaże dalekiego morza?)
Na co znowu czekałem?
Dzień w kadzielnicach ulic gorzał,
świt budził świsty fabryk - zaczajonych w chmurach wilg.
_________________
__________

Forum o sztuce Querencia - poezja, proza, fotografia, malarstwo, rzeźba, teatr, grafika komputerowa [tapety, avatary, sygnatury] i tak dalej ;)
 
 
     
p^andreas43 
kuterwas


Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 817
Skąd: Olsztyn
Wysłany: 2009-10-30, 19:02   

Elegia pożegnalna - Jan Brzechwa


W dalekim lesie ciało dogorywa,
Wiatr zachmurzony wśród gałęzi śni,
Stoisz nade mną cała nieprawdziwa
I liczysz moje dni.

Brzozy młodnieją i białą bibułką,
Bibułką białą łuszczą swoje pnie,
Serce zamarło w trwodze przed kukułką,
Co już skazała mnie.

Ty i kukułka - dwa złowieszcze głosy,
Które witają, gdy pożegnać chcą,
A wkoło wrzosy, zeszłoroczne wrzosy
Całe pokryte rdzą.

Banalny pejzaż smuci twarz pobladłą,
Sączy się z nieba lazurowy czad.
Na mchu pożółkłym białe prześcieradło
Zakreśla cały świat.

Stoisz i milczysz wątłą swą żałobą,
Ale już dla mnie zdasz się garścią mgły,
Garścią obłoków, które razem z tobą
Płakać aż tutaj szły.

Zostaw samego mnie. I bądź szczęśliwa.
Słońce zachodzi, więc już idź, już idź!
Śmierć to jedyna liryka prawdziwa,
Dla której warto żyć.
_________________
Lepiej smucić się i kochać, niż żyć bez miłości w szczęściu. /Selma Lagerlof/
 
 
     
nietoperek 
Dusiołek


Dołączyła: 01 Wrz 2009
Posty: 72
Skąd: LPU
Wysłany: 2009-11-03, 17:09   

Baczyński Krzysztof Kamil

Elegia o lecie

O, dziecinne oczy chabrów,
dojrzałość nasturcji.
Dzień jest jak okręt odpływający do Indii,
odpływający do Turcji.
Aleje prześnione o cieniach szerokich
baobabów lip.
Balkon sąsiedni fuga Bacha
pejzaż prowadzi pod kościół
i słychać koła nieba - planet skrzyp.
Cóż zostało?
Oto grób jest gliniana warstwa wspomnienia,
nieżywy kwiat o dziecięcych policzkach,
mój wiersz ostatni, który spaliłem,
została z niego mała, czarna różyczka.
_________________
Jestem w ciemności i próbuję widzieć jasno.
 
 
     
p^andreas43 
kuterwas


Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 817
Skąd: Olsztyn
Wysłany: 2010-01-09, 16:31   

Krzysztof Kamil Baczyński

Elegia IV

Żegnaj, księżniczko jawy. W akwarelowe miasta,
pędzi koń mój drewniany płosząc ptaki krzewów,
gdzie ty w kamienny pejzaż, jak biały posąg wzrastasz,
gdzie moją dawną maską płacze nad tobą niebo.
Miasta dzwonków miedzianych! W pokojach waszych ulic
gwiazdy płyną, gospody, a w szyldzie czerwony kogut,
tam w winny sześcian kubka jak w ciszę się zatulić,
cień nieprawdziwych ludzi jak totem zawiesić nad trwogą.
Trzeszczy zbroja, czerwono mury odbija jak rzeka kruków
i płynie ze mną wśród wróbli, wśród czarnych lotów:
z kołyski siodła wieczorem wysiądę i poczekam
na zamek, który wzdłuż ulic nadjedzie w kolczugach łuków
zamkowe sale jak echo - sklepienia martwych chórów
obsiądą mnie, jak pomnik gołębi obsiada trzepot.
Znużony stygnę u sklepień; w strzelnicy rudego muru
twój portret sprzed lat zobaczę, wprawiony w zimne niebo,
twe oczy białe od marzeń zawloką mnie nad studnię,
gdzie skuty w drewniane dłonie płomień wody mdławy.
W tym wspomnieniu prawdziwym skoczę... a żółte popołudnie
słońce uwiesi u szyi, żegnaj księżniczko jawy.
_________________
Lepiej smucić się i kochać, niż żyć bez miłości w szczęściu. /Selma Lagerlof/
 
 
     
Ustinja 
russkawa fanatka

Dołączyła: 18 Sie 2009
Posty: 29
Skąd: z powrotem...
Wysłany: 2010-01-13, 20:14   

Elegia o śmierci Ludwika Waryńskiego
Broniewski Władysław


Jeżeli nie lękasz się pieśni
stłumionej, złowrogiej i głuchej,
gdy serce masz męża i jeśli
pieśń kochasz swobodną - posłuchaj.

Szeroka, szeroka jest ziemia,
gdy myślą ogarnąć ją lotną,
szeroko po ziemi więzienia,
głęboka w wiezieniu samotność.

Już dziąsła przeżarte szkorbutem,
już nogi spuchnięte i martwe,
już koniec, już płuca wyplute -
lecz palą się oczy otwarte.

Poranek marcowy. Jak cicho.
Jak dziwna się jasność otwiera.
I tylko tak ciężko oddychać,
i tylko tak trudno umierać.

Posępny jak mur Schlüsselburga,
głęboki jak dno owej ciszy,
zza krat, z więziennego podwórka
dobiega go śpiew towarzyszy.

I słucha Waryński, lecz nie wie,
że cienie się w celi zbierają,
powtarza, jak niegdyś w Genewie:
- Kochani... ja muszę do kraju...

Do Łodzi, Zagłębia, Warszawy
powrócę zawzięty, uparty...
ja muszę... do kraju, do sprawy,
do mas, do roboty, do partii...

ja muszę... - I śpiew się urywa
i myśli urywa się pasmo.
Ta twarz już woskowa, nieżywa,
lecz oczy otwarte nie gasną.

Gdzieś w górze, krzykliwy i czarny,
rój ptactwa rozsypał się w szereg,
jak czcionki w podziemnej drukarni,
gdy nocą składali we czterech...

Fabryka Lilpopa... róg Złotej...
Żurawia... adresy się mylą...
robota... tak, wiele roboty...
i jeszcze - dziesiąty pawilon...

Ach, płuca wyplute nie bolą,
śmierć w szparę judasza zaziera,
z ogromną tęsknotą i wolą
tak trudno lat siedem umierać.

Wypalą się oczy do końca,
a kiedy zabraknie płomienia,
niech myśl, ta pochodnia płonąca,
podpali kamienie więzienia!

Raz jeszcze się dźwignął na boku:
- Ja muszę... tam na mnie czekają... -
i upadł w ostatnim krwotoku
i skonał, i wrócił do kraju.
_________________
"Niewinność nie jest tarczą"
T. Cook
 
 
     
p^andreas43 
kuterwas


Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 817
Skąd: Olsztyn
Wysłany: 2010-01-14, 21:45   

Elegie rzymskie - Johann Wolfgang Goethe
III

Moja najmilsza, nie żałuj, żeś mi tak prędko uległa!
Wierzaj, nie kala cię myśl we mnie zuchwała ni zła.
Różnie działają pociski Amora: z nich jedne li drasną
I zdradziecki ich jad przez lata chorobą jest serc.
Lecz upierzone potężnie, z ostrzem na świeżo zaciętym,
Inne wnikają w sam rdzeń, w lot rozpalają nam krew.
W czasach herosów, gdy bogi, jak i boginie, kochali,
Żądza w spojrzenia szła ślad, rozkosz za żądzą tuż w trop.
Myślisz, że długo bogini nad swą dumała miłością,
Kiedy Idajski jej Gah poznać Anchuza dał czar?
Gdyby Luna zwlekała z ucałowaniem pięknego
Śpiocha, Aurory by w lot zazdrość zbudziła go z snu.
Hero ujrzała Leandra w rozgłośne święto i rączo
Kochający w noc fal rzucił się, trawion przez żar.
Rea Sylwia, książęca dziewica, kroczyła do Tybru,
Wody zaczerpnąć chcąc zeń, wtedy pochwycił ją bóg.
Takim sobie sposobem Mars spłodził synów. — Bliźnięta
Karmi wilczyca i Rzym świata monarchą się zwie.

(przełożył: Leopold Staff)
_________________
Lepiej smucić się i kochać, niż żyć bez miłości w szczęściu. /Selma Lagerlof/
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
rehabilitacjadietameble kuchennePsp